Feromony
Dla wielu współuczestników naszej fero-przygody feromony wydają się być prawdziwą udręką. Zamiast natychmiast otworzyć nowy rozdział w życiu erotycznym przynoszą rozterki, niepewność co do właściwego stosowania i dziesiątki wątpliwości. Oczywiście to naturalne, że każdy z nas chce jak najpełniej wykorzystać moc feromonów. Należy jednak pamiętać, że każdy ma inne predyspozycje biologiczne, dlatego nie ma jednej uniwersalnej recepty stosowania feromonów. Cóż zatem począć? Mam jedną radę – baw się feromonami. Eksperymentuj.
Testuj, testuj, testuj! Bądź Kolumbem, który odkrywa wszystkie możliwe zastosowania feromonów. Nakładaj fero na nadgarstki, za uszami, na ubranie. Raz użyj kropli i stań w kolejce w warzywniaku, innym razem spsikaj się końską dawką i odwiedź żeńskie liceum. Feromony stworzono po to, żebyś cieszył się życiem, więc korzystaj z ich mocy, jak tylko się da. Bądź odważy! Cokolwiek robisz, żeby nauczyć się więcej o feromonach to krok w dobrą stronę. Najwyżej ktoś zwróci Ci uwagę, że pora na kąpiel albo rozboli Cię głowa. To chyba niska cena za korzyści, które mogą stać się Twoim udziałem – łatwiejszy podryw i szacunek otoczenia.
Kiedy już się wyszalejesz pora na systematyczność. Przeistocz się w alchemika, który starannie odmierza każdą kroplę i z rozwagą tworzy mikstury z różnych substancji. Poświęć tydzień na zbadanie jednej dawki, a potem następny tydzień na zbadanie dawki nieco większej. Bądź cierpliwy i – warto to powtórzyć – testuj. Uzbrojony w feromony odwiedzaj miejsca, w których spotkasz ludzi. Wybierz się gdzieś z przyjaciółmi i trzymaj się na uboczu, sprawdź, czy mimo to będą się do Ciebie garnąć. Pójdź do klubu i zagadnij pierwszą lepszą dziewczynę – czy rozmowa potoczy się inaczej niż zazwyczaj?
Feromony zmieniły życie niejednej osoby. Działają w przytłaczającej większości przypadków, a idę o zakład, że nieskuteczność to wynik zbyt szybkiego poddania się ich nabywców. Jeśli jesteś świeżym użytkownikiem feromonów bądź wytrwały. Testuj.
