Często słyszę o placebo

28-02-2011 15:16:51

Jednym z frazesów najczęściej padających z ust niedowiarków jest: „to nie działa, to placebo”. Już w tej wypowiedzi kryje się sprzeczność, bo nawet jeśli w fero nie ma ani grama feromonów, a mimo to wpływają na poprawę życia towarzyskiego ich użytkownika, to przecież… fero i tak działa! Napisałem „nawet”, bo to przecież sytuacja hipotetyczna i każdy, kto miał styczność z fero i korzystał z nich prawidłowo, wie, jakie życiodajne efekty przynoszą.

Na pewno psychika odgrywa w przypadku feromonów dużą rolę. W końcu mówimy tutaj o ludziach, a nie o nakręcanych manekinach. Stwierdzenie, że zakup fero skutkuje wzrostem pewności siebie, odkryciem Ameryki nie jest. To truizm. Efekt psychologiczny jest i można go potraktować jako, że się tak wyrażę, bonus. Nie zmienia to jednak faktu, że feromony mają realne działanie. Skąd o tym wiem?

Dowód pierwszy: skład. Wystarczy poczytać na temat substancji, które wchodzą w skład fero i wszystko staje się jasne.

Dowód drugi: testy na niedowiarkach. W naszym racjonalistycznym świecie postawa niewiernego Tomasza to norma. I bardzo dobrze. W mojej fero-przygodzie wielokrotnie zdarzało mi się aplikować fero takim niewiernym Tomaszom. W przytłaczającej większości przypadków prędzej czy później słyszałem: „ty, wiesz, coś w tym jest…”, „było, jakoś inaczej…”, a z czasem część tych osób stała się regularnymi klientami tego czy innego fero-sklepu. A zatem nastawienie do fero nie miało żadnego wpływu na skuteczność.

Dowód trzeci: doświadczenie własne. Gdyby nie moje własne przekonanie o skuteczności feromonów, nie byłoby tego bloga. Odkąd stosuję feromony reakcje ludzi na moją osobę uległy wyraźnej zmianie: na plus. Spośród wielu różnych historii, najbardziej znaczące są te, kiedy to nie ja zagaduję dziewczyny, ale to one inicjują kontakt. Takie przypadki nie zdarzały mi się często przed odkryciem fero, teraz to przynajmniej kilka w miesiącu. Czy można to wyjaśnić w ramach koncepcji „placebo”? Sądzę, że nie. Przyczynę takich sytuacji mogę przypisać wyłącznie feromonom.

Pięknym być…

21-02-2011 23:46:46

Znam kilku fero-maniaków – kobiet i mężczyzn – którzy są wedle ogólnie przyjętych kanonów piękna osobami atrakcyjnymi. No i tutaj pojawia się pytanie. Do czego przystojny mężczyzna i ładna kobieta potrzebują feromonów? Mają przecież dany przez naturę magnes przyciągający płeć przeciwną. Można sobie pomyśleć, że im samotność nie grozi, a jednak zupełnie kolorowo nie jest.

Nie posunę się tak daleko, aby twierdzić, że uroda to przekleństwo lecz dla wielu kobiet jest ona pewnym utrapieniem. Piękna kobieta narażona jest na zazdrość koleżanek i nachalność facetów. Owszem, znany jest efekt aureoli, polegający na tym, że ładnym osobom przypisujemy inne pozytywne cechy, takie jak np. inteligencja i przymioty moralne, z drugiej strony zgrabne nogi przysłaniają mężczyznom resztę osoby i kobieta – jak to się w żargonie feministycznym mawia – staje się obiektem seksualnym. Na dłuższą metę fajne to na pewno nie jest. Dlatego dla wielu atrakcyjnych dziewczyn najważniejsze są te efekty fero, które przeważnie wymieniane są na drugim miejscu: koncentrowanie uwagi słuchaczy, efekt „kawy”, zyskiwanie zaufania i sympatii innych kobiet oraz wszystkie inne dobrodziejstwa, które dają zwłaszcza feromony społeczne.

Tyle o kobietach. W historiach facetów przeważnie nie ma skomplikowanej psychologii. Głównie zachwyty przystojniaków koncentrowały się na jednym – tak łatwego podrywu, jaki mieli z fero, nie doświadczyli nigdy przedtem.

Wielce szanowany The Edge

19-01-2011 19:57:01

Kolejna historia z cyklu fero-przygód. Główni bohaterowie to daleka znajoma, nazwijmy ją Ewą oraz wielce szanowany The Edge. Ewę zapoznałem jakieś dwa lata temu. Od tamtej pory kontaktowaliśmy się przez skype, a widzieliśmy się w sumie ze trzy razy. Nasze rozmowy często zahaczały o seks. Wszystko w sferze żartów: ja nakłaniałem, ona odmawiała, wymawiając się związkiem na odległość z jakimś nieznanym mi obcokrajowcem. Przy poprzednich spotkaniach Ewa trzymała się na dystans. Próby zamienienia żartów w coś poważniejszego dusiła w zarodku. Aż nadszedł dzień, w którym do akcji wkroczył The Edge. Spotkałem się z Ewą po raz czwarty w historii naszej znajomości. The Edge trafiło ją w samo centrum erogennej sfery umysłu i zaczęło się… Maślany wzrok to mało powiedziane. Dziewczyna dosłownie zatracała się, wpatrując się we mnie jak w obrazek. Ocierała się, poszturchiwała i kładła głowę na moim ramieniu. Werbalnie też się nie ograniczała. Jak z rękawa sypała tekstami typu: „tak się nam fajnie rozmawia, może przelecimy jeszcze jeden temat?” albo „ty to zawsze wsadzisz mi do głowy jakiś dobry pomysł”. O ile dobrze pamiętam – a pamięć jednak ulotną jest – to przy wcześniejszych spotkaniach byłem uzbrojony w Chikarę lub BTB. Nie twierdzę, że The Edge ma większą moc, bo doświadczyłem potężnych efektów zarówno BTB, jak i Chikary. Historia z Ewą udowadnia co innego. Otóż, skuteczność różnych feromonów w dużej mierze zależy od indywidualnych predyspozycji. Jedną dziewczynę uwiedzie BTB, drugą PHX, a jeszcze inną The Edge. Jeśli zatem upatrzyłeś sobie konkretny cel, to nie zawahaj się sprawdzić, które fero pozwoli Ci najszybciej go zdobyć.

Uwodzicielska chikara

02-01-2011 16:12:22

Wracałem samochodem z jednej z podwrocławskich miejscowości. Moją współpasażerką była studentka, zaangażowana w organizację imprez filmowych. Widzieliśmy się pierwszy raz w życiu, na prośbę kolegi odwoziłem ją do domu. Chikara, którą miałem na sobie, w ewidentny sposób trafiła w erogenną strefę umysłu mojej pasażerki. Co rusz zagadywała, wypinając biust w rozmiarze (na oko) „D”. Ja natomiast jakoś nie miałem ochoty na small talk. Było późno, a przeżyłem pracowity dzień. Odwiozłem ją pod dom i pożegnałem krótko. Pięć minut później zaskoczył mnie zupełnie obcy dzwonek telefonu, szukam, patrzę, a tu pod fotelem pasażera leży sobie cudza komórka. I wszystko jasne. W słuchawce naiwne tłumaczenia i prośba, żebym odwiózł telefon jeszcze dziś i to jak najszybciej. Było dobrze po północy, więc przynajmniej ulice puste. Dziewczyna czekała na mnie na parkingu. Z miejsca dostałem buziaka w nagrodę za poświęcenie (i to jakoś tak blisko ucha, za które wtarłem Chikarę), a potem padło sakramentalne pytanie:
- Napijesz się herbaty?

Integracyjna winda

28-11-2010 04:28:45

Z przyczyn, nad którymi nie będę się tutaj rozwodził, ostatnio pomieszkiwałem u znajomego na siódmym piętrze bloku. Dodam, że był to czas, w którym regularnie używałem Chikary. Codziennie kilkakrotnie kursowałem windą. Ciasnota, losowy dobór towarzystwa… – idealne warunki do zawierania nowych znajomości. Już drugiego dnia wyczaiłem niewysoką, acz zgrabniutką blondynkę. Właściwie to ona wyczaiła mnie. Oglądała mnie z góry na dół. Przy następnej okazji już śmiało patrzyła mi w oczy, tym typowym zdezorientowanym wzrokiem, jakby czuła, że jest inaczej niż przy innych facetach, tylko nie do końca zdawała sobie sprawę, na czym ta różnica polega. W sumie niepotrzebnie użyłem słowa „jakby”, bo pewnie dokładnie tak się czuje kobieta poddana działaniu fero. Potem zaczęły się powłóczyste spojrzenia, mimowolne dążenie do kontaktu fizycznego, czyli niby przypadkowe ocieranki, o co w windzie nietrudno. Po paru takich akcjach stwierdziłem, że trzeba kuć żelazo póki gorące i zagadałem. Reakcją był ogólny entuzjazm na każde moje słowo i odwlekanie pożegnania. Gdy dojechaliśmy na parter, gadała ze mną z dwadzieścia minut, a na koniec zostałem poproszony o pomoc przy problemach z internetem (u niej w mieszkaniu). Oczywiście wcieliłem się w pana złotą rączkę i jakiś czas potem zastukałem do jej drzwi. Internetowy problem okazał się urojeniem, natomiast inne sprawy były jak najbardziej namacalne.

NPA działa na mężczyzn!

28-09-2010 09:38:30

Ostatnio, po przerwie w korzystaniu, nałożyłem na szyję NPA. Tak się złożyło, że cały dzień spędziłem w męskim towarzystwie, w okolicznościach mniej lub bardziej formalnych. Zawsze zauważałem, że NPA pomaga wzbudzić respekt wśród facetów, jednak tego dnia fero przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Na pięć wejść do windy cztery razy zostałem przepuszczony pierwszy, a pozostali pasażerowie niemal zginali się w ukłonach. Przez cały dzień znajomi otwierali przede mną drzwi i parę razy aż było mi głupio i nalegałem, żeby szli przodem, co też czynili lecz po dłuższym oporze. Towarzystwo zadbało, żeby ani przez sekundę nie doskwierała mi samotność. Najlepszy efekt był jednak podczas rozmów na stojaka. Każdorazowo – nawet jeśli szczególnie się nie udzielałem w dyskusji, otaczano mnie półkręgiem i każde moje słowo zdobywało gorące potakiwania. Nie wiem, co tego dnia wywoływało takie emocje – perfekcyjnie dobrana dawka NPA, czy jakieś naturalne fluidy, tak czy siak, fanie było przeskoczyć kilkanaście szczebli w stadnej hierarchii bez żadnego wysiłku.

Niewieście otoczenie

02-09-2010 14:03:39

Jednym z pierwszych zauważonych przeze mnie efektów stosowania feromonów było zjawisko „niewieściego otoczenia”. Ilekroć przed wyjściem do klubu nałożę na siebie kropelkę np. NPA lub PHX wzmocnionego BTB, nie mogę narzekać na samotność. Po kilkunastu minutach w lokalu otaczają mnie dziewczęta. Dzieje się to w sposób naturalny. Ot, jedna przy mnie stanie, inna przysiądzie obok, tak że po chwili znajduję się po środku rozszczebiotanej gromadki. Nie do końca jest tak, że one świadomie decydują się, żeby zbliżyć się właśnie do mnie. Raczej przyciąga je feromonowa aura, jakbym był wewnątrz zaczarowanego kręgu, w którym kobietom jest przyjemnie. Owszem, zdarzało się, że dziewczyny zagadywały do mnie, rozpoczynając sondujący small talk, ale często po prostu zajmowały się sobą z tym lekkim zaniepokojeniem, jakie budziła w nich feromonowa moc. Cenię sobie niewieście otoczenie. Jestem zdania, że lepiej jest mieć dookoła wianuszek kobiet, niż piwożłopów, dlatego mam jeszcze jeden powód, żeby korzystać z feromonów.

Komu pachną feromony?

10-08-2010 14:26:35

Zawsze powtarzam: nie wierz w feromony, sprawdź je. Kiedy na początku przygody z fero szukałem jednoznacznych argumentów na skuteczność ich działania, jednym z dowodów były reakcje na zapach fero. Ostatnio, w gronie nowo poznanych znajomych, znów przeprowadziłem eksperyment. Poprosiłem kilka osób o powąchanie zawartości flakonu NPA. Efekt był taki sam jak zawsze – faceci odwracali się z raczej mało przyjemnymi minami, mówiąc: „pot”, „kocie szczyny”, etc., zaś kobietom NPA pachniało ładnie! Jak to możliwe, że ta sama substancja dla mężczyzn ma zapach zdecydowanie nieprzyjemny, zaś dla kobiet pociągający i uwodzicielski? Posiadam tylko jedno wytłumaczenie: ta substancja działa na coś więcej niż receptory zapachów. Skoro męskie feromony dla mężczyzn mają woń odpychającą, zaś dla kobiet miłą, to znaczy, że coś jest na rzeczy. Dla mnie eksperyment „zapachowy” jest jednym z ważniejszych dowodów na to, że fero to nie placebo, ale realnie działający środek.

Feromony społeczne

02-07-2010 00:36:14

Znowu filmowo. Tym razem o feromonach nie tylko na podryw.

Zapomnij i obserwuj

20-05-2010 09:06:50

Dzisiaj coś o kobietach. Zdarza się, że czytam na forach teksty typu: „Nałożyłem na siebie feromony i nic…” Idę o zakład, że w przytłaczającej ilości przypadków przyczyna jest jedna: skoncentrowanie uwagi na niewłaściwym obiekcie. O co chodzi? Już wyjaśniam.

Zasada nr 1: ZAPOMNIJ
Zapomnij o tym, że nałożyłeś feromony. Zapomnij o sobie. Dopóki koncentrujesz się na własnej osobie, myśląc: „Czy coś się we mnie zmieniło?”, „Czy one już to widzą?”, Twój umysł będzie zamknięty na sygnały płynące z zewnątrz. Bierne wyczekiwanie na działanie feromonów powoduje, że pozbawiasz się klucza do sukcesu, czyli aktywności, a twoje ciało wysyła komunikat: „jestem zamkniętym w sobie introwertykiem”. Jeśli właśnie zaczynasz przygodę z feromonami, radzę otworzyć się na otoczenie. Wybierz się na imprezę albo po prostu zajmij się codziennymi sprawami, jak gdyby nic. Bywaj tam, gdzie możesz spotkać kobiety, rozmawiaj z nimi, nawiązuj niezobowiązujące kontakty. Facetom, którzy uważają się za nieśmiałych, polecam spotkania z koleżankami, z dziewczynami, co do których nie macie niecnych planów podrywu. Im więcej kontaktów zainicjujecie, tym większa szansa, że feromony objawią swoje magiczne działanie.

Zasada nr 2: OBSERWUJ
Skoro usunęliśmy z Twojej głowy ten niewłaściwy obiekt zainteresowania, pora przenieść uwagę na obiekt właściwy: obserwuj kobiety. Żeby stwierdzić, czy budzisz ich zainteresowanie, musisz najpierw poznać niuanse ich reakcji. Fero działa przede wszystkim na podświadomość, dlatego też reakcje kobiet są instynktowne. Nie licz na to, że w 5 minut po psiknięciu pheromaxem, drzwi Twojego mieszkania zostaną wyważone z hukiem i zasypią cię spragnione seksu panny, bo kobiety, szczególnie w naszej kulturze, są nieco bardziej subtelne, ale masz duże szanse zobaczyć:
- poprawianie włosów
- poprawianie ozdób/biżuterii
- przypadkowe dotknięcia, typu ocieranie się kolanem o Twoje kolano, dotykanie Twoich ramion podczas rozmowy
- nachylanie się podczas rozmowy w Twoim kierunku i wykorzystywanie każdego pretekstu do rozmowy z Tobą
- nieobecny, utkwiony w Tobie wzrok

To oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej, kilka przykładów, które zaobserwujesz najczęściej. Wniosek: nastaw swój wewnętrzny kompas na otaczające Cię kobiety, obserwuj je i ucz się ich.